czwartek, 21 stycznia 2010

Big Mama

Już ciężko butki ubrać. Ciężko spać i się na boczek przewracać. A skóra na brzuchu to już na pewno niedługo pęknie. Sprzątam, myję, poleruję, odkurzam, chodzę na spacery i nowe cele sobie wyszukuję. Trochę się obawiam, trochę "fachurzę". Wszystkie ciocie dobre rady cierpliwie znoszę. Tylko jakoś Kosmuś się nie pcha, a mąż to we mnie kolumbrynę widzi. Czekam.

czwartek, 7 stycznia 2010

Wesoła szarzyzna dnia codziennego...

Nasza szara brygada rośnie w siłę. Młode już wychodzą z kojca i zwiedzają całe mieszkanie. Robocze imiona kociąt to Amelka, Filemon i Rysiek. W rodowodach będą figurowały imiona na literkę A. Każdy z kociaków ma inny temperament i w inny sposób dręczy swoją matkę Friedę. Filemon rzuca się na ogon-dzisiaj dostał syczącą reprymendę. Rysiek woli bójki wprost-Friedusia dostaje z otwartej łapki w pyszczek. Amelka jest najmniejsza i najbardziej bojaźliwa-wymaga wiele cierpliwości od swojej mamy.
Do szarej brygady maluchów niedługo dołączy Kosma, nasz synek, na którego czekamy już 38 tygodni:)

piątek, 4 grudnia 2009

Do trzech kolejno odlicz


Tak może mówić nasza kicia do swoich dzieci. Poród małych kociaków zaczął się 1 grudnia i szczęśliwie zakończył już w nocy 2 grudnia. Mój mąż okazał się wspaniałą położną i akuszerką w jednym. Nie powiem, żeby nas to nic nie kosztowało. We wtorek chodziliśmy oboje śnięci po nocnych emocjach. Ale teraz możemy całymi godzinami obserwować koszyk i śmiać się z tych małych myszek...

piątek, 13 listopada 2009

Kocia Kołysanka

Dziś za sprawą szwagra mego męża ruszyła strona WWW naszej hodowli. Dziękujemy Michałowi za pomoc, a Friedusi-Francesce życzymy szczęśliwego rozwiązania. Według moich obliczeń to już za dwa tygodnie zostaniemy babcio-dziadkami, ciocio-wujkami gromadki kociaków. Ile się urodzi? Tego nie wie nikt oprócz samej Friedy, która chyba coś przeczuwa...

http://www.kocia-kolysanka.pl/index.html

poniedziałek, 9 listopada 2009

Wyprawka

Zaczęłam kompletowanie wyprawki dla małego jakiś czas temu. Dziś rzuciłam się na głęboką wodę, żeby zakupić akcesoria do spania. Zwiedziłam chyba wszytkie slepy dziecięce w okolicy. Czuję się nieżywa. Zakupy zrobiłam za jakieś kosmiczne kwoty, ale zamęczyły mnie te wszystkie oferty, podejmowanie decyzji no i sprzedawcy. Jedni nie powiem, całkiem sympatyczni, nie narzucający się, bez zbędnego sugerowania. Inni śledzili moje ruchy, jakbym chciała coś ukraść. No a co ja mogę, w brzuch sobie coś schowam? Tam już miejsca zajęte.

Najbardziej jednak byłam zdziwiona obłsugą w ogromnym Smyku w Magnolii. Przez 40 minut oglądałam kolejno artykuły i nikt do mnie nie podszedł...Bo na całym piętrze była jedna osoba. W końcu ją do siebie ośmieliłam i poprosiłam o pomoc przy kocykach...Ha! Usłyszałam, że wszędzie są ceny, ale i tak nic nie znajdę, bo przy kocykach leży towar do rozładowania. Nie to nie...nie muszę tam kupować:)

poniedziałek, 12 października 2009

Jesiennie sennie


Dzisiejsze foto dnia na stronie National Geographic oddaje to, co się dzieje z pogodą:) Ciśnienie spada i spać się chce. Kicia Kocia nawet nie wstaje z legowiska, żeby się przeciągnąć. Groszek daje matce spokój i nie kopie. A matka leniwie na kanapie jakiś poranny program obserwuje...

wtorek, 29 września 2009

Żółty jesienny liść

Ależ te pory roku szybko się zmieniają. Na szczęście optymizm mnie nie opuszcza, mimo jesiennej aury za oknem:)
Groszek będzie chłopcem. Po kuble wody na głowę już się oswoiłam z tym, że będę musiała wychować młodego człowieka bez cech szowinizmu, altruistę z inteligencją emocjonalną, który nie będzie synusiem mamusi, ale w przyszłości partnerem dla swojej kobiety. Łatwo nie będzie. Wiem po Kici, którą oddaliśmy do krycia. Nie ma jej tydzień, a ja się zachowuję jak patologiczna Matka Polka, która wysłała dziecko na kolonię i codziennie dzwoni do wychowawczyni, czy aby tam nie biją?
"Lepszy syn niż córka" - rzekł do mnie kolega z pracy - "Zawsze masz wiano z głowy i nic Ci do domu nie przyniesie, a jak przyniesie to szybko wyleczysz". Praktyczne podejście.
Żeby nie zwariować w tej burzy hormonów czytam o ciąży tylko to, co dotyczy danego tygodnia. Wszystkie znajome i nieznajome "dobre rady" przesiewam przez grube sito własnego, szczelnie odpornego mózgu:)
Trzeba mieć dystans...Ot choćby dziś na hematologii małżonek wystąpił z przemówieniem do innej pacjentki - "Proszę Pani lepiej mieć białaczkę niż grypę. Przy białaczce przychodzi Pani na kontrolę i do domu, a przy grypie? Wszystko boli, grzebią Pani w gardle, jakiś katar, kaszel, gorączka". Pacjentka z uśmiechem pokiwała głową. W końcu trzeba mieć luz w życiu...