wtorek, 21 września 2010

Jesień...

Całe 6 miesięcy minęło odkąd ostatni raz użyłam klawiatury w tym miejscu. Chyba wolałam spacery i zabawy z dzieckiem, niż wymyślanie zdań i słów. To był piękny czas, super lato i najlepsza znajomość na świecie. I fajna świadomość, że wakacyjna miłość nigdy się nie skończy. Wakacyjna bo rozkwitła, a nigdy się nie skończy, bo to miłość do Kosmy mego syna jedynego.
Przyszła jesień, wróciłam do pracy, choć średnio mnie tu chcą, Kosma u niani, mąż dalej aktywny zawodowo. Mamy 5 zębów, trochę nocek z głowy i....
Zobaczymy, co przyniesie czas.

niedziela, 14 marca 2010

Mój cały świat

Moje serce zdominował Kosma-ty diabełek mały. Dzidziuś ma temperament i jest co robić, czasami brak cierpliwości. Ale nie umiem już wyobrazić sobie, czym byłoby nasze życie z mężem mym bez tego szkraba.
Za to kicia kocia manifestuje swoją obecność i to bardzo mocno. Nikt jej już tyle nie głaszcze, posiłki są wydawane nieregularnie, coś różowego cały czas krzyczy, nie ma gdzie uciec, no i nie jest już Number 1 na Cukrowej. Pierwszy manifest odbył się w piątek, drugi w sobotę. Bilans to zmoczone dwie kołdry, dwie poszwy, dwa prześcieradła i dwie kapy. No bo skoro Kosma sika non stop i wszyscy się cieszą, to czemu kicia kocia miałaby nie dostarczyć nam więcej radości?
To fakt, w litrach wygrała z Kosmą, w oddawaniu moczu...
Jakoś musimy się wszyscy spacyfikować w naszej przestrzeni.
Mąż i ja wciąż się kochamy.

niedziela, 21 lutego 2010

Kosma

Już się urodził, jest cały i zdrowy, rośnie w oczach, je, śpi i wykonuje inne czynności niemowlęce:) Mam co robić i nie mam kiedy pisać, bo oszalałam na punkcie małego, ale mam też chwile nieporadne nieco. W sytuacjach kryzysowych wychodzę kląć do kuchni. A bąbelka i tak kocham!

czwartek, 21 stycznia 2010

Big Mama

Już ciężko butki ubrać. Ciężko spać i się na boczek przewracać. A skóra na brzuchu to już na pewno niedługo pęknie. Sprzątam, myję, poleruję, odkurzam, chodzę na spacery i nowe cele sobie wyszukuję. Trochę się obawiam, trochę "fachurzę". Wszystkie ciocie dobre rady cierpliwie znoszę. Tylko jakoś Kosmuś się nie pcha, a mąż to we mnie kolumbrynę widzi. Czekam.

czwartek, 7 stycznia 2010

Wesoła szarzyzna dnia codziennego...

Nasza szara brygada rośnie w siłę. Młode już wychodzą z kojca i zwiedzają całe mieszkanie. Robocze imiona kociąt to Amelka, Filemon i Rysiek. W rodowodach będą figurowały imiona na literkę A. Każdy z kociaków ma inny temperament i w inny sposób dręczy swoją matkę Friedę. Filemon rzuca się na ogon-dzisiaj dostał syczącą reprymendę. Rysiek woli bójki wprost-Friedusia dostaje z otwartej łapki w pyszczek. Amelka jest najmniejsza i najbardziej bojaźliwa-wymaga wiele cierpliwości od swojej mamy.
Do szarej brygady maluchów niedługo dołączy Kosma, nasz synek, na którego czekamy już 38 tygodni:)

piątek, 4 grudnia 2009

Do trzech kolejno odlicz


Tak może mówić nasza kicia do swoich dzieci. Poród małych kociaków zaczął się 1 grudnia i szczęśliwie zakończył już w nocy 2 grudnia. Mój mąż okazał się wspaniałą położną i akuszerką w jednym. Nie powiem, żeby nas to nic nie kosztowało. We wtorek chodziliśmy oboje śnięci po nocnych emocjach. Ale teraz możemy całymi godzinami obserwować koszyk i śmiać się z tych małych myszek...

piątek, 13 listopada 2009

Kocia Kołysanka

Dziś za sprawą szwagra mego męża ruszyła strona WWW naszej hodowli. Dziękujemy Michałowi za pomoc, a Friedusi-Francesce życzymy szczęśliwego rozwiązania. Według moich obliczeń to już za dwa tygodnie zostaniemy babcio-dziadkami, ciocio-wujkami gromadki kociaków. Ile się urodzi? Tego nie wie nikt oprócz samej Friedy, która chyba coś przeczuwa...

http://www.kocia-kolysanka.pl/index.html