
Tak może mówić nasza kicia do swoich dzieci. Poród małych kociaków zaczął się 1 grudnia i szczęśliwie zakończył już w nocy 2 grudnia. Mój mąż okazał się wspaniałą położną i akuszerką w jednym. Nie powiem, żeby nas to nic nie kosztowało. We wtorek chodziliśmy oboje śnięci po nocnych emocjach. Ale teraz możemy całymi godzinami obserwować koszyk i śmiać się z tych małych myszek...