Całe 6 miesięcy minęło odkąd ostatni raz użyłam klawiatury w tym miejscu. Chyba wolałam spacery i zabawy z dzieckiem, niż wymyślanie zdań i słów. To był piękny czas, super lato i najlepsza znajomość na świecie. I fajna świadomość, że wakacyjna miłość nigdy się nie skończy. Wakacyjna bo rozkwitła, a nigdy się nie skończy, bo to miłość do Kosmy mego syna jedynego.
Przyszła jesień, wróciłam do pracy, choć średnio mnie tu chcą, Kosma u niani, mąż dalej aktywny zawodowo. Mamy 5 zębów, trochę nocek z głowy i....
Zobaczymy, co przyniesie czas.