Dziś znowu dostałam kopniaka od życia. Nie pierwszego i pewnie nie ostatniego. Ale wbrew temu, co działo się ze mną przez ostatnie tygodnie, ten kopniak mnie otrzeźwił. Wychodziłam z gorszych zakrętów. I nawet jeśli dziś życie nie daje mi tego, czego pragnę, to widocznie żyję po to, żeby dać z siebie coś innym.
Chcę przebaczyć, wyzbyć się żalu i zazdrości, i spuścić kurtynę miłosierdzia na słabostki ludzkie. Skupić się na tych, którzy mają dobrą energię i odsunąć się od tych, którzy mi ją zabierają.
Nie mogę mieć wszystkiego, ale i tak mam wiele-miłość człowieka, którego kocham. Więcej mi nie trzeba.
0 komentarze:
Prześlij komentarz