poniedziałek, 12 stycznia 2009

Klasa robotnicza


Po zapracowanym poniedziałku cieszę się jednak ze swojego zajęcia i z czasów, w których prosperuję. Mimo wciąż panującego szowinizmu, nikt nie mówi do mnie towarzyszko. Wczoraj poświęciłam ponad trzy godziny na film Doktor Żywago z 1965 roku, z rewolucją październikową w tle. Widziałam wcześniej ten film, ale nie ukrywam, wczoraj zrobiłam to rzetelniej:)
Tak mnie naszło, że ideologie są trujące. Dla duszy, bo niszczą indywidualizm, podważają istotę człowieczeństwa. Dla ciała, bo sprowadzają człowieka do mechanicznego funkcjonowania.
Jedna babcia zmarnowała młodość przez faszystów, druga przez komunistów.
To się ciągle i wszędzie powtarza. Jak nie ideologia, to religia...

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

Może ludzie potrzebują ideologii, religii? Od lat zastanawiam się po co i czy ja też tego potrzebuję. Jednak może są to pytania na które nigdy nie znajdziemy odpowiedzi ponieważ mimo, że ludzie się rozwijają intelektualnie, to pytania o celowość działań i ich podstawy, przyczyny chyba zawsze będą wyprzedzać nasz rozwój.

Marek