poniedziałek, 1 grudnia 2008
Babunia
Dotknęłam jej twarzy w przedzień 85 urodzin, na szpitalnym posłaniu, przestraszoną i schorowaną. Twarz pomarszczona, a zarazem bardzo gładka. Jej ciepłe ręce ścisnęły moją dłoń mocno. To ten sam dotyk, który dawała mi przez lata mojego dzieciństwa, w każde wakacje spędzone w Górach Sowich. Jest słaba i przestraszona. Nie pamięta kim jestem. Chciałabym jej oddać to, co mi ofiarowała, choć mały skrawek bezineresownej miłości. Uśmiechnęła się w odpowiedzi na mój uśmiech, a chwilę potem zapadła w sen. Teraz mogę jedynie ją odwiedzać i dotykać jej twarzy. Może jej skurczone ciało zapamięta choć skrawek dotyku...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz