„Plany moje plany
wszystkie legły w gruzach
o czym mam mówić o czym?
o zwycięstwie?
ponosisz klęskę
kiedy nie masz z kim dzielić się szczęściem
to jest jak zejście
spełnia się plan
życie to życie
rodzisz się i umierasz sam”
Znalezione przez mojego męża w Internecie gdzieś. I nie daje spokoju. Przez ostatnich kilka dni myślimy i rozmawiamy o śmierci. Zasłyszana wypowiedź Kolbergera, o tym, że kiedy przyznał się publicznie do swojej choroby, jego telefon zamilkł, dzwoni nam w uszach. Przyjaciele przestarszyli się rozmów o śmierci. Każdy sie boi, więc lepiej nie dotykać. Może lepiej oswoić? Nauczyć się siebie słuchać i rozumieć? W końcu my sami ze sobą jesteśmy najdłużej i najbliżej. Od wieków człowiek w swojej egzystencji najbardziej cierpiał z powodu samotności. Ale czy ta świadomość pomaga nam dzisiaj? Pozostaje tylko iść za myślą Nietzsche..."Jeśli zbyt długo wpatrujesz się w otchłań, otchłań wpatruje się w Ciebie" i nie dać się wciągnąć, i chwytać chwilę. Ale o tym już inny filozof prawił. Pewnie miał rację. I tego się trzymajmy:)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz